„O, więc Królowa Mab cię napotkała.
Położna wróżek, która się pojawia
W kształcie nie większym niż agat w pierścieniu
Na wskazującym palcu rajcy grodu,
Ciągniona stworzeń maleńkich zaprzęgiem
Tuż ponad nosem pogrążonych we śnie”
(William Shakespeare, Romeo i Julia, Akt 1, scena IV, tłum. Maciej Słomczyński)
Chcieliśmy, by właśnie taka była nasza biżuteria — oniryczna, nieoczywista, balansująca na pograniczu snu i jawy, zupełnie jakby pomysł na nią został zesłany przez wróżki.
Nasze projekty powstają z miłości do rzeczy i miejsc, w których drzemie magia: małych antykwariatów, opuszczonych dworków, klimatycznych herbaciarni, spowitych mgłą wrzosowisk, bogato zdobionej porcelany, porośniętych bluszczem ogrodów, starych zielników o kruchych, pożółkłych kartach.
Kwiaty, które suszymy i zatapiamy w żywicy, pochodzą w większości z naszego ogrodu — miejsca, w którym pozwalamy roślinom na swobodę, wierząc, że same wiedzą, co jest dla nich najlepsze. To przestrzeń współdzielona z jeżami, owadami, myszami polnymi i okolicznymi ptakami.
Nie dążymy do fabrycznej idealności: zamiast tego pozwalamy, by materiał, ręka i przypadek współtworzyły ostateczny kształt. Żywica za każdym razem układa się inaczej, sama decydując o swojej formie, oprawy nie są idealnie symetryczne, a powierzchnia bywa lekko falująca. Dzięki temu powstają obiekty pełne tajemnicy, nostalgii i baśniowego uroku, wyglądające, jakby istniały od dawna i właśnie zostały odnalezione — na dnie jeziora, w starej skrzyni na strychu lub w szufladzie zbutwiałego sekretarzyka.